Wampiry.org
Największe polskie forum o wampirach

Śledzone tematyŚledzone tematy FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Wyznanie wiary, a współczesny świat.

Czy jesteś osobą wierzącą?
Tak, jestem teistą!
16%
 16%  [ 1 ]
Nie, jestem ateistą!
66%
 66%  [ 4 ]
Tak, jestem nie-teistą!
16%
 16%  [ 1 ]
Głosowań: 6
Wszystkich Głosów: 6

Autor Wiadomość
fallenar 


Posty: 13
Skąd: Warszawa

Reputacja: 50
Poziom: 2
HP: 0/30
 0%
MP: 14/14
 100%
EXP: 3/8
 37%
Wysłany: 2019-03-04, 14:06   Wyznanie wiary, a współczesny świat.

Co sądzicie o wierze religijnej w obecnej dobie?
Czy we współczesnym świecie, nadal potrzebny jest podmiot któremu ludzie oddają cześć?
Jakie jest Wasze zdanie na temat konkretnej religii, i ich odłamów?

Proszę o Wasze opinie na powyższe pytania, jak i jakiekolwiek inne, związane z tematyką religijną, które przyjdą Wan do głowy.
_________________
Don't try to fix me I'm not broken.
Hello, I'm the lie living for you, so you can hide.
 
 
Detta 



Posty: 8
Skąd: Warszawa

Reputacja: 50
Poziom: 1
HP: 0/18
 0%
MP: 8/8
 100%
EXP: 7/9
 77%
Wysłany: 2019-03-04, 16:36   

Popularność teorii spiskowych jasno pokazuje ze ludzie potrzebuja w cos wierzyc, byc w jakis spolecznosciach, tlumaczyc rzeczy ktore wytlumaczenia juz nie potrzebuja. Coraz mniej rzeczy zostaje by tlumaczyc je sprawa Boga. Wczesniej piorun, slonce, urodzaj byly utozasmiane z boskimi mocami, teraz kiedy wiemy ze to kwestia nauki Boga zastepuje im wspolna wiara w plaska ziemie, zly wplyw GMO i szczepionek, chemtrails czy to ze 9/11 byl sprawka amerykanow
_________________
Wampiry istnieją, tylko że zamiast krwi wysysają z nas sny.
 
 
meanie 

Pomogła: 1 raz

Posty: 813
Skąd: Sopot

Reputacja: 50
Poziom: 25
HP: 29/1490
 2%
MP: 711/711
 100%
EXP: 47/73
 64%
Wysłany: 2019-03-04, 19:56   

A czy to nie jest tak, że ludzie, ogólnie jako gatunek, potrzebują w COŚ wierzyć?
Nawet ateiści w coś wierzą: w siebie, w lepsze jutro itp.

A co do wiary... jakakolwiek by ona nie była to uważam, że to jest dobre jak człowiek w coś wierzy. To dodaje ludziom często otuchy, mocy i chęci do działania, albo wręcz przeciwnie: wiara nie pozwala im zrobić czegoś złego np. Dopóki nie wchodzimy z butami w czyjeś życie i nie oceniamy kogoś z innymi poglądami to niech ludzie wierzą nawet w Potwora Spaghetti :)
_________________
"Przemieszczam się z pomieszczeń do pomieszczeń.
Ile jeszcze tychże pomieszczeń zmieszczę?"
 
 
 
RXA623 


Posty: 128
Skąd: ???

Reputacja: 50
Poziom: 10
HP: 0/230
 0%
MP: 110/110
 100%
EXP: 8/22
 36%
Wysłany: 2019-03-04, 20:45   

meanie napisał/a:
Dopóki nie wchodzimy z butami w czyjeś życie i nie oceniamy kogoś z innymi poglądami to niech ludzie wierzą nawet w Potwora Spaghetti


Szkoda tylko, że wielu ludziom wiara właśnie daje poczucie wręcz przymusu, by pchać się w czyjeś życie i ich "naprostowywać". Moim zdaniem z tym jest tylko gorzej w dobie internetu i całego cyrku okołoreligijnego.

Co do oryginalnych pytań:

fallenar napisał/a:
Co sądzicie o wierze religijnej w obecnej dobie?


Przydaje się do zrzeszania ludzi. Bez wiary jako wspólnego mianownika byłoby ciężko coś osiągnąć. Ludzie mają przykrą tendencję do "gubienia się" czy robienia co dusza zapragnie, kiedy tylko myślą, że nikt ich nie widzi czy nie kontroluje.

Oczywiście fanatyzm religijny i podobne "daję na ofiarę codziennie, ale weź mi stąd spieprzaj bezdomny dziadu", które często są usprawiedliwiane wiarą, to straszny syf. Religia jako taka schodzi na psy od czasu, kiedy zamiast wierzyć, zaczęto płacić ludziom, żeby pokazać jak bardzo się wierzy. I to się raczej nie zmieni.

fallenar napisał/a:
Czy we współczesnym świecie, nadal potrzebny jest podmiot któremu ludzie oddają cześć?


Potrzebny? Wręcz niezbędny, moim zdaniem. Gdyby nie wiara, to ludzie uczepiliby się innych rzeczy czy bzdur (jak wspomniane ruchy płaskoziemne czy antyszczepionkowe). Z dwojga złego już chyba lepszy Bóg. No chyba, że ma to prowadzić do konfliktów, to lepiej by żyli sobie na placku, ale w pokoju.

fallenar napisał/a:
Jakie jest Wasze zdanie na temat konkretnej religii, i ich odłamów?


Konkretne wyznania przechodzą mi bokiem. Osobiście widzę jedynie, jak funkcjonuje katolicyzm, a inne religie to tematy w mediach, a media, jak wiadomo, wszystko mogą z dowolnej strony nakręcić. Każda wiara jest dobra, jak długo ludzi jednoczy w pokoju. Niech sobie każdy robi, co chce, byle nie robić bałaganu.

Wystarczy spojrzeć na wykolejenie chrześcijaństwa z coraz częstszymi aferami, dwie twarze islamu (wierni i fanatycy), scjentologię czy choćby Świadków Jehowy (przynajmniej tych "osiedlowych"). Religia jest wytworem ludzkim i to ludzie "decydują" dokąd ich doprowadzi. A że niektórzy ludzie to straszne kartofle, to i wiara jak frytki z McDonald's.

Nie słyszałem dawno o żadnych skandalach na dalekim wschodzie, więc może u nich jest względny spokój wyznaniowy, przynajmniej w popularniejszych religiach.
_________________
Mam swój świat, swoje kredki i... Zero zdolności artystycznych...
 
 
Szelma 
Szeptucha


Pomogła: 2 razy

Posty: 899
Skąd: Nawia

Reputacja: 50
Poziom: 26
HP: 32/1637
 2%
MP: 781/781
 100%
EXP: 60/78
 76%
Wysłany: 2019-03-05, 07:53   

Jestem osobą wierzącą i mnie ta wiara pomaga. Nie będę się zagłębiać, bo to zbyt osobiste sprawy. Ale powiedzmy, że mam głęboko gdzieś, czy modlitwy są wysłuchiwane, czy to tylko efekt placebo - grunt, że działa. I uważam, że każdy odłam religijny, każda religia powinna działać w ten sposób, a skoro są religie monoteistyczne, to odgórnie powinny założyć, że skoro Bóg jest jeden, to nieistotne, którym z jego wielu imion będziemy się do Niego zwracać.
Uważam, że w takiej formie religia czy wiara jest nieszkodliwa, a wręcz przeciwnie - bardzo pomocna. Niestety zawsze znajdą się ludzie, którzy zrobią z religii i wiary zwykłe narzędzie manipulacyjne, albo fanatycy (najgorzej, jeżeli taki manipulator jest jednocześnie fanatykiem) do wykorzystania. Niestety.

chyba póki co tyle w temacie...



wypowiedziałam się, ninieszy post nie jest z mojej strony zaproszeniem do polemiki (piszę tę informację, bo z doświadczenia mojego wynika, że zaraz zacznie się udowadnianie mi, jak bardzo nie mam racji w swojej wypowiedzi... mogę co najwyżej uściślić, o co mi chodzi, bez pola do dyskusji. dziękuję.)
 
 
 
fallenar 


Posty: 13
Skąd: Warszawa

Reputacja: 50
Poziom: 2
HP: 0/30
 0%
MP: 14/14
 100%
EXP: 3/8
 37%
Wysłany: 2019-03-05, 09:58   

RXA623 napisał/a:
Szkoda tylko, że wielu ludziom wiara właśnie daje poczucie wręcz przymusu, by pchać się w czyjeś życie i ich "naprostowywać".

Zgadza się. Jednak mówisz w taki sposób, jak gdyby był to "uboczny" i niepożądany element wiary. Skoro podałeś przykład katolicyzmu, jest to właśnie meritum tej wiary, czyli ewangelizacja. Myślę, że jest to niesprawiedliwe, aby obarczać takim zachowaniem tylko poszczególne osoby, bo ewangelizacja, czy jak to nazwałeś "pchać się w czyjeś życie", jest istotą ewangelizacji. Meritum religii, a nie dobra wola poszczególnych osób, i ich chęci.

RXA623 napisał/a:
"daję na ofiarę codziennie, ale weź mi stąd spieprzaj bezdomny dziadu", które często są usprawiedliwiane wiarą, to straszny syf. Religia jako taka schodzi na psy

To są pospolite, jak to ładnie nazwałeś, "kartofle". Raczej nie powinniśmy oceniać samej wiary na podstawie osób, które ja definitywnie łamią.

RXA623 napisał/a:
Wręcz niezbędny, moim zdaniem. Gdyby nie wiara, to ludzie uczepiliby się innych rzeczy czy bzdur

A teraz mimo wiary, nie czepiają się?

RXA623 napisał/a:
(jak wspomniane ruchy płaskoziemne czy antyszczepionkowe). Z dwojga złego już chyba lepszy Bóg.

Setki lat wzajemnej rzezi, ludobójstwa, i wojen o podłożu czysto religijnym, uważasz jako lepsze, od abstrakcji pt "antyszczepionkowcy", czy wręcz soć tak kuriozalnego, jak "płaskoziemcy"?
Przy czym nie mówię teraz o jakimś konkretnym Bogu\bogu, ale w sensie ogólnym.


RXA623 napisał/a:
No chyba, że ma to prowadzić do konfliktów, to lepiej by żyli sobie na placku, ale w pokoju.

Zawsze prowadziło do konfliktów, bo tak wynika ze wzoru...

RXA623 napisał/a:
Wystarczy spojrzeć na wykolejenie chrześcijaństwa /.../ Świadków Jehowy

Mam dwa luźne pytania, jeśli można.
Co rozumiesz przez pojecie takie jak "chrześcijaństwo"?
Co rozumiesz przez pojęcie takie jak "świadkowie Jehowy"?
_________________
Don't try to fix me I'm not broken.
Hello, I'm the lie living for you, so you can hide.
 
 
RXA623 


Posty: 128
Skąd: ???

Reputacja: 50
Poziom: 10
HP: 0/230
 0%
MP: 110/110
 100%
EXP: 8/22
 36%
Wysłany: 2019-03-05, 12:14   

fallenar napisał/a:
Myślę, że jest to niesprawiedliwe, aby obarczać takim zachowaniem tylko poszczególne osoby, bo ewangelizacja, czy jak to nazwałeś "pchać się w czyjeś życie", jest istotą ewangelizacji


Doprecyzuję - nie miałem na myśli samej ewangelizacji, bardziej ludzi "myślących, że wierzą", których szlag trafia, że inni mogą mieć inne podejście. Głoszenie "dobrej nowiny" to jedno, ale potępianie innych wyznań, szerzenie jakiejś idiotycznej nienawiści czy "nawracanie na siłę i straszenie konsekwencjami" jest zdecydowanie nie na miejscu.

Sam spędziłem sześć lat w szkołach katolickich i raz, jeden raz, widziałem na oczy kogoś, kogo mógłbym uznać za "prawdziwie" wierzącego. Kto nie wymuszał na innych wiary czy praktykowania, kto nie pienił się, że osoba śmie nie wierzyć czy wręcz się przeciwstawiać i wręcz modlił się za takich ludzi.

Po prostu nie jestem fanem stawiania siebie na piedestale, bo "hurr durr, jestę katolikię", kiedy w rzeczywistości jestem takim samym gnojkiem i hipokrytą jak cała reszta, tylko wydaje mi się, że jestem fajny. A głównie takich "wierzących" i "szerzących wiarę" do tej pory spotykałem.

fallenar napisał/a:
Raczej nie powinniśmy oceniać samej wiary na podstawie osób, które ja definitywnie łamią.


Ale i ocenianie wiary na podstawie wyidealizowanych konceptów, które niewiele wspólnego mają z praktyką wydaje się odrobinę bezcelowe. Chyba, że to zaproszenie do bardziej filozoficznej dyskusji.

Katolicyzm na przykład dopuszcza spowiedź i odkupienie grzechów. Więc wiara sama w sobie akceptuje, że ludzie są tylko ludźmi i nie będą idealni pod każdym względem. Oczywiście nie wypada kogoś, kto bezczelnie łamie przykazania, nazywać "zagorzałym katolikiem" (przynajmniej z praktycznego punktu widzenia), ale nie zmienia to faktu, że tacy ludzie są i uważają samych siebie za wierzących.

fallenar napisał/a:
A teraz mimo wiary, nie czepiają się?


Oczywiście, że się czepiają. Ale to tak, gdyby nagle zlikwidować prawo. Jasne, teraz niektórzy ludzie łamią prawo, ale ilu to powstrzymuje? Gdyby kompletnie pozbyć się wiary, to ludzie czymś wypełniliby powstałą pustkę. Albo i nie. Wiara jest tak głęboko zakorzeniona w umysłach, historii i rzeczywistości, że trudno rozważać jak by to było, gdyby nagle zniknęła.

fallenar napisał/a:
Setki lat wzajemnej rzezi, ludobójstwa, i wojen o podłożu czysto religijnym, uważasz jako lepsze, od abstrakcji pt "antyszczepionkowcy", czy wręcz soć tak kuriozalnego, jak "płaskoziemcy"?
Przy czym nie mówię teraz o jakimś konkretnym Bogu\bogu, ale w sensie ogólnym.


Setki lat, które w większości są za nami. Mogę się spinać, krzyczeć i machać kończynami, ale tego nie zmienię. Jesteśmy dziś "bardziej cywilizowani" niż w przeszłości i mógłbym się założyć, że gdyby nie wiara, to ludzie na przestrzeni dziejów znaleźliby dziesiątki innych powodów do wojen. "Gniew Boży" to całkiem niezły straszak dla szarego, wierzącego człowieka.

Lecąc po wspomnianych przykładach:

Płaskoziemcy jako tacy nie są groźni. Ale już konfliktowość, podejrzliwość, łatwowierność i skłonności do przyswajania teorii spiskowych - są groźne. Nie do tego stopnia, żeby się pozabijać nawzajem, ale jednak popularyzuje to przykry trend niedoinformowania i bałwanizmu. Internet jest pełny fanów płaskiej Ziemi, którzy raz za razem sami udowadniają, że Ziemia nie jest płaska i zwyczajnie tego nie akceptują. Bo oni wiedzą lepiej.

Sytuacja wygląda gorzej z antyszczepionkowcami, którzy w realny sposób narażają siebie, potomstwo, a nawet populację, bo "post na facebooku powiedział, że szczepionki powodują X, a w ogóle to jeden, wielki spisek jest".

Gdyby zamiast dowolnej europejskiej czy amerykańskiej religii wkleić antyszczepionkostwo, wyobraź sobie jak przeszlibyśmy przez którąkolwiek z epidemii, czy to smallpox, czy świńsko-ptasie grypy albo, ostatnio na topie, odra.

Poza tym trochę gubię wątek. Kiedy przytaczam nieprzestrzegających wiary hipokrytów, mówisz żeby nie oceniać na ich podstawie wiary. A teraz lata zbrodni na tle religijnych są winą wiary, a nie ludzi, jakby w którejś świętej księdze napisano "idźcie i mordujcie tych, co się modlą inaczej"?

Jeśli wiara jest szczera i nie prowadzi do konfliktu, to wolę ją od szerzącego się kultu głupoty i oślego uporu. Jeśli brać pod uwagę "wadliwość" człowieka, jako istoty wierzącej, to trudno mi powiedzieć co gorsze.

fallenar napisał/a:
Mam dwa luźne pytania, jeśli można.
Co rozumiesz przez pojecie takie jak "chrześcijaństwo"?
Co rozumiesz przez pojęcie takie jak "świadkowie Jehowy"?


Chrześcijaństwo, jako wyidealizowane "róbcie tak, żeby wszystkim było dobrze", podczas gdy osoby odpowiedzialne za "służbę Bogu" czy szerzenie wiary nie potrafią wykonywać owych zadań bez jeżdżenia mercedesami, łamania zasad własnej wiary, w niektórych wypadkach nawet łamania prawa (tu w pamięć zapadają konflikty gruntowe, łapówki, pedofilia).

Co do Świadków Jehowy - nie wiem na ile ci osobnicy są wierni naukom, ale u mnie w okolicy przynajmniej "Świadek Jehowy" to bardziej piramida finansowa niż wyznanie. Wkręca się starsze osoby w dumnie brzmiącą tolerancję i nawracanie, skłania do pomagania sobie nawzajem, a gdzieś, na górze, komuś rośnie brzuch od zysków.

Oczywiście to tylko wyławianie zgniłych jabłek spośród nie-aż-tak-zgniłych, ale chodzi jedynie o nakreślenie różnicy między wiarą na papierze a w praktyce. Ludzie "wymyślili" wiarę. Ludzie ją kontrolują. Dlatego wiara była, jest i prawdopodobnie będzie w jakiś sposób szkodliwa. Komuś. Gdzieś.

Można sobie wierzyć w zaciszu domowym, ale który katolik, chodzący do kościoła, nie wyśmieje czy nie ochrzani takiego "domowego" katolika? Bo jak można nie dawać na tacę albo nie chodzić do poświęconego budynku, żeby modlić się razem z masą innych ludzi? Wiara w dzisiejszych czasach to bardziej instytucja niż wiara. Biznes. Czy chodzi tutaj o dojenie ludzi, manipulację wierzącymi, zachowywanie pozorów czy jeszcze coś innego - jak długo nie pokazujesz, że wierzysz, tak długo ktoś "wierzący" będzie miał ci to za złe.

Dlatego mi jest obojętne w co kto wierzy, co robi, gdzie i z kim. Jak długo potrafi to robić w pokoju i sam sobie, tak długo nie mam nic przeciwko. Ale mało kto tak potrafi.
_________________
Mam swój świat, swoje kredki i... Zero zdolności artystycznych...
 
 
fallenar 


Posty: 13
Skąd: Warszawa

Reputacja: 50
Poziom: 2
HP: 0/30
 0%
MP: 14/14
 100%
EXP: 3/8
 37%
Wysłany: 2019-03-05, 16:30   

Szelma napisał/a:
niniejszy post nie jest z mojej strony zaproszeniem do polemiki

No tak... natarczywa agitacja na rzecz innowierców, bywa mocno irytująca. Akurat tego, to moja droga, każdy z nas ma już po kokardę.

Jeśli mogę, to proszę, zaznacz tylko w ankiecie odpowiednie ople, co do Twojego wyboru.
Z góry dziękuję. ;D
_________________
Don't try to fix me I'm not broken.
Hello, I'm the lie living for you, so you can hide.
 
 
fallenar 


Posty: 13
Skąd: Warszawa

Reputacja: 50
Poziom: 2
HP: 0/30
 0%
MP: 14/14
 100%
EXP: 3/8
 37%
Wysłany: 2019-03-06, 17:16   

RXA623 napisał/a:
nie miałem na myśli samej ewangelizacji /.../ "nawracanie na siłę i straszenie konsekwencjami" jest zdecydowanie nie na miejscu.

Jedno i drugie, jest stricte powiązane. Jedno drugie nakręca.

RXA623 napisał/a:
Wiara jest tak głęboko zakorzeniona w umysłach, historii i rzeczywistości, że trudno rozważać jak by to było, gdyby nagle zniknęła.

Zgadza się. Do tego potrzeba lat. Ale w myśl tematu, czy nadal warto utrwalać tę wiarę, czy może edukować ludzi, na czym w rzeczywistości jest zbudowana ta wiara?
Indoktrynacja, czy edukacja?

RXA623 napisał/a:
Jesteśmy dziś "bardziej cywilizowani" niż w przeszłości i mógłbym się założyć, że gdyby nie wiara, to ludzie na przestrzeni dziejów znaleźliby dziesiątki innych powodów do wojen.

Dlatego właśnie "religijna wiara", została ujęta taką oto alegorią: "kocia finezja, okrywająca świńska naturę".
Ja uważam, że świat zachodu, "cywilizuje się" mimo istnienia religii, a nie dzięki niej samej...

RXA623 napisał/a:
A teraz lata zbrodni na tle religijnych są winą wiary, a nie ludzi, jakby w którejś świętej księdze napisano "idźcie i mordujcie tych, co się modlą inaczej"?

Dokładnie! Dlatego uwydatnia się ogromne kłamstwo religii jako religii pokoju, podczas kiedy przez setki lat, za pomocą religii prowadzono krwawą politykę... I bynajmniej nie mówię tu o władcach muzułmańskich (kalifat), ale ogólnie. W Biblii jest tyle tekstów nawołujących do ludobójstwa i zemsty, że szkoda w ogóle przytaczać.

Obecnie żyjemy w demokracji, a ta, nie jest zasługą religii... absolutnie.
Te "zbrodnie religijne" jak to ująłeś, to meritum religii.

Księga Powtórzonego Prawa. 32-1. 39-42.
"Nakłońcie uszy, niebiosa, a ja mówić będę, I niech słucha ziemia słów ust moich!"

"Patrzcie teraz, że to Ja, Ja jestem, A oprócz mnie nie ma boga. Ja pozbawiam życia i darzę życiem, Ja ranię i leczę. I z ręki mojej nikt nie zdoła się wyrwać. Gdyż podniosę ku niebu rękę moją I powiem: Ja żyję na wieki. Gdy wyostrzę miecz mój błyszczący I sąd podejmie ręka moja, Wywrę zemstę na wrogach moich, I odpłacę tym, którzy mnie nienawidzą;
Krwią upoję strzały moje, A miecz mój naje się mięsa, Krwią poległych i pojmanych Z nieczesanych głów wrogów."

Cóż... Rozumiem, że na niedzielne kazanie, ów fragment nie za bardzo się nadaje, i dla takich tekstów potrzebne są "interpretacje".

RXA623 napisał/a:
Dlatego mi jest obojętne w co kto wierzy, co robi, gdzie i z kim. Jak długo potrafi to robić w pokoju i sam sobie, tak długo nie mam nic przeciwko.

Dokładnie. ;D
_________________
Don't try to fix me I'm not broken.
Hello, I'm the lie living for you, so you can hide.
 
 
RXA623 


Posty: 128
Skąd: ???

Reputacja: 50
Poziom: 10
HP: 0/230
 0%
MP: 110/110
 100%
EXP: 8/22
 36%
Wysłany: 2019-03-06, 18:27   

fallenar napisał/a:
Ale w myśl tematu, czy nadal warto utrwalać tę wiarę, czy może edukować ludzi, na czym w rzeczywistości jest zbudowana ta wiara?
Indoktrynacja, czy edukacja?


Czego by nie zrobić, na którymś etapie skończymy z bałaganem. Tak jak teraz innowierstwo to problem, tak przy edukowaniu jakiekolwiek wierstwo czy niewierstwo może stać się problemem.

Osobiście wolałbym edukować, ale co wtedy zrobić z osobami, które wierzą i dobrze im z tym? Jak mówiłem wcześniej - jak długo wiara nie szkodzi, tak długo nie mam nic przeciwko. Z tym, że swego rodzaju ateizm moim zdaniem bardziej otwiera ludzi na zrozumienie niż jakakolwiek religia.

Ludzie powinni mieć prawo wierzyć w co chcą. Jeśli ktoś chce "przestać" i się edukować - droga wolna. Jak nie przepadam za wbijaniem w dzieci wiary od najmłodszych lat, żeby wyrosły na "porządnych katolików", tak i nie pochwalam prób "oświecenia" osób wierzących na siłę.

Co do cytatów z Biblii - w to się absolutnie nie bawię. Nie obchodzi mnie kto, kiedy ani co napisał. Książka to książka. Szczególnie stara książka. Dla mnie to sytuacja porównywalna z kimś czytającym blog o produktach z Tesco trzy tysiące lat w przyszłości i traktujący go jak świętość.

Nie żyłem, nie doświadczyłem, dla mnie to najwyżej "opowiadania". Nie mogę w żaden sposób zweryfikować narracji, mogę jedynie przeczytać, przemyśleć i może coś z tego wyciągnąć. A bzdury nadal pozostaną bzdurami.

Jeśli do tego dołożyć fakt, że Stary Testament to kompletnie inna bajka niż Nowy Testament, to osobiście nie widzę powodu by przykładać szczególną wagę do zawartych w nich cytatów (które i tak były wielokrotnie przepisywane i tłumaczone). Pogłębiać wiedzę tekstami religijnymi? Jasne. Ślepo wierzyć czy oceniać na podstawie zawartych w nich słów? Strata czasu.
_________________
Mam swój świat, swoje kredki i... Zero zdolności artystycznych...
 
 
fallenar 


Posty: 13
Skąd: Warszawa

Reputacja: 50
Poziom: 2
HP: 0/30
 0%
MP: 14/14
 100%
EXP: 3/8
 37%
Wysłany: 2019-03-06, 19:27   

RXA623 napisał/a:
ale co wtedy zrobić z osobami, które wierzą i dobrze im z tym?

Niech sobie wierzą, i niech im będzie dobrze z tym. Ale poza szkołą, moim zdaniem.
Od i tyle.

RXA623 napisał/a:
ateizm moim zdaniem bardziej otwiera ludzi na zrozumienie niż jakakolwiek religia.

Moim również.

RXA623 napisał/a:
Jeśli do tego dołożyć fakt, że Stary Testament to kompletnie inna bajka niż Nowy Testament

Inne "bajki", lecz uznawane przez obecne zbory "chrześcijańskie, za integralną całość.

RXA623 napisał/a:
osobiście nie widzę powodu by przykładać szczególną wagę do zawartych w nich cytatów. Pogłębiać wiedzę tekstami religijnymi? Jasne.

Wiesz, takie teksty posiadają wartość w tym sensie, że jeśli znajdzie się osoba, która mówi o tym, jaki to Bóg jest wspaniały i dobry, a przy tym miłosierny, to wystarczy sięgnąć do "źródła", aby zweryfikować, czy rzeczywiście tak jest.

Powyższy przykład tekstu który przytoczyłem, jasno i klarownie uwydatnia przerost formy nad treścią.


[/quote]
_________________
Don't try to fix me I'm not broken.
Hello, I'm the lie living for you, so you can hide.
 
 
RXA623 


Posty: 128
Skąd: ???

Reputacja: 50
Poziom: 10
HP: 0/230
 0%
MP: 110/110
 100%
EXP: 8/22
 36%
Wysłany: 2019-03-06, 20:44   

fallenar napisał/a:
Niech sobie wierzą, i niech im będzie dobrze z tym. Ale poza szkołą, moim zdaniem.


A to o tym mówimy. Nie dotarło do mnie, że rozważamy religię w kontekście edukacji szkolnej. Tu nie mogę wiele powiedzieć, bo pojęcia nie mam jak to wygląda w dzisiejszych czasach i poza katolickimi szkołami. Wiem tyle, że pomijając ludzi, sama wiara czy nauka o wierze potrafi mieć pozytywny wpływ na charakter czy kompas moralny.

fallenar napisał/a:
Wiesz, takie teksty posiadają wartość w tym sensie, że jeśli znajdzie się osoba, która mówi o tym, jaki to Bóg jest wspaniały i dobry, a przy tym miłosierny, to wystarczy sięgnąć do "źródła", aby zweryfikować, czy rzeczywiście tak jest.


Mi od zawsze powtarzano, że Stary i Nowy Testament to dwa oblicza Boga. Jakby się nauczył, że waląc po pysku nie osiągnie wszystkiego i przerzucił się na miłość i kwiatuszki. Więc argumenty w stylu "Bóg z Nowego Testamentu nie działa, bo popatrz na ten kawałek ze Starego Testamentu" były z miejsca odrzucane.

Dlatego i dla mnie to, co zapisane, nie ma wielkiej wartości. Jeśli ludzie chcą ignorować Stary Testament i wierzyć tylko w miłosiernego i fajnego Boga - ich prawo. Może to nie najbardziej praktyczna opcja, ale wolę, żeby nikt nie czuł się zastraszony konsekwencjami własnej wiary czy uprzywilejowany do karania innych za ich wiarę.
_________________
Mam swój świat, swoje kredki i... Zero zdolności artystycznych...
 
 
Szelma 
Szeptucha


Pomogła: 2 razy

Posty: 899
Skąd: Nawia

Reputacja: 50
Poziom: 26
HP: 32/1637
 2%
MP: 781/781
 100%
EXP: 60/78
 76%
Wysłany: 2019-03-07, 08:44   

Zrobię mały przerywnik w tej dyskusji - świetnie się Was czyta.


A teraz taka moja mała wkrętka, bo albo nieuważnie czytałam, albo drobny szczegół. A raczej ich kilka. I nie dyskutuję, bo zasadniczo na swój sposób oboje macie rację, a i moja wiedza, choć dawniej już była i tak niewielka, teraz na domiar wszystkiego jest zakurzona.
Zauważcie jednak, jak wielka jest skłonność ludzi do nadinterpretacji i niedostatecznej interpretacji. Religia sama w sobie zła nie jest o ile pozostaje religią, Bóg może być jednocześnie miłosiernym Ojcem, surowym bądź łaskawym Panem, sprawiedliwym Sędzią - wszystko to są zwroty funkcjonujące w religiach monoteistycznych. I to sprawą i decyzją człowieka jest, do jakiego Jego "oblicza" się odwoła. Człowiek jednak bardziej jest skłonny ignorować "Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni", "Jaką miarą wy sądzicie, taką i wy będziecie sądzeni", "Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym", "Miłuj bliźniego swego jak siebie samego", czy chociażby to, co pojawiło się wczoraj w kościołach w CAŁEJ Polsce podczas tak zwanego "czytania", to jest:
"Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie. " (Mt 6,1-6.16-18 - gdyby ktoś chciał sobie cały fragment przeczytać), niż ignorować surowego, czasem okrutnego Pana, który faworyzował jedne ludy kosztem innych, unosił się gniewem i ma też swoją straszną stronę, który karze i tak dalej. Oj, uwierz mi, że nawet kapłani w kościołach uwielbiają grzmieć o boskim gniewie i ogniu piekielnym, a ludzie podobno wierzący uwielbiają zwroty "Bóg cię pokarze".
Nie, ludzie nie ignorują tego Boga ze Starego Testamentu. To ten Bóg z nowego testamentu jest im nie na rękę, bo każe innych kochać i wybaczać im.
 
 
 
fallenar 


Posty: 13
Skąd: Warszawa

Reputacja: 50
Poziom: 2
HP: 0/30
 0%
MP: 14/14
 100%
EXP: 3/8
 37%
Wysłany: 2019-03-15, 19:54   

Szelma napisał/a:
Religia sama w sobie zła nie jest o ile pozostaje religią


Droga Szelma, religia jest złem tak dosłownie jak i w przenośni. Duchowość jest ok, religii natomiast mówimy nie!

A dlaczego tak jest, to może powie już ktoś mądrzejszy ode mnie, polecam, bo warto poświęcić te niespełna 10 min...

https://www.youtube.com/watch?v=SEqHugqFzfI
_________________
Don't try to fix me I'm not broken.
Hello, I'm the lie living for you, so you can hide.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 27